Žiarska dolina 226. 032-05 Žiar. Telefon: +421 44 5591525. 0917 598 721. ziarskachata@gmail.com. Žiarska chata (Schronisko Żarskie) znajduje się w Dolinie Żarskiej, jednej z najbardziej znanych i najliczniej odwiedzanych w słowackich Tatrach Zachodnich. Powyżej schroniska stoi budynek „Alpinka”, należący do ratowników HZS.
Schronisko PTTK na Hali Ornak (1100 m) Iwaniacka Przełęcz (1459 m) Od schroniska dalej w głąb doliny do pobliskiej Małej Polanki Ornaczańskiej. Kamienną ścieżką w prawo w las, najpierw łagodnie, później coraz stromiej.
– To miejsce oddalone jest od schroniska o ok. 30 minut marszu w trudnych warunkach – dodaje. Ciało dziewczyny leżało w odległości ok. 200 metrów od miejsca, gdzie znaleziono zwłoki Jakuba. Prawdopodobnie Olga osłabła, a Kuba poszedł po pomoc do schroniska. Nie udało mu się do niego dojść.
W okresie zimowym, tj. od 1 grudnia do 15 maja, zamykany jest z uwagi na ogromne zagrożenie lawinowe. Morskie Oko (1395 m) - Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich (1671 m) 1h 45'. Trasa biegnie przez Świstówke Roztocką w poprzek Opalonego Wierchu. Aby na nią trafić, musimy się cofnąć od schroniska nad Morskim Okiem kilkanaście
W Tatry jadę zawsze w ekipie od 3 do 5 osób, noclegi klepie do 6 miesięcy wcześniej co skutkuje tym, że nie ważne jaka pogoda i tak w góry iść trzeba :/. Staram się aby pokoje były jak najmniej liczne. Z tych samych powodów o których wspomniała Ruda. W październiku 2016 w Murowańcu spaliśmy w 12 osobowym pokoju. Michał !!!!!
Niedaleko od schroniska odchodzi ścieżka doprowadzająca nad Smreczyński Staw. Jest on niewielkim (0,84 ha) stawem śródmorenowym, należy do najniżej położonych w Tatrach (1226 m), płytki (największa głębokość 5,2 m) o mulistym, czarnym dnie.
CllOQj. Postanowiliśmy rekreacyjnie wybrać się w Tatry Słowackie. Rekreacja oznacza, że to chodzenie dla przyjemności bez zmuszania się na wielogodzinne, męczące trasy. Pakujemy plecaki, kupujemy jedzenie i niezbędny ekwipunek, tak aby przez kilka dni poradzić sobie na szlakach w Tatrach Słowackich, bez schodzenia do Morskie zaczęło się w Zakopanem. Najpierw bus na Łysą Polanę, a dalej wędrówka cepostradą do Morskiego Oka na nocleg. Takie przedbiegi przed mocniejszym uderzeniem, czyli wejściem na Rysy (2499 m. i dojściem do schroniska przy Popradzkim Stawie (schronisko po słowackiej stronie).Byliście w Słowackim Raju? Jest bardzo blisko – zobaczcie jak wygląda Słowacki I. Schronisko przy Morskim Oku (1406 m. Chata pod Rysami (2250 m. nie tak wcześnie, bo koło 9:30, kierując się czerwonym szlakiem, który prowadzi na Rysy. Oczywiście dosyć męczące podejście pod Czarny Staw pod Rysami dało wyraźnie się odczuć w jeszcze nie zaaklimatyzowanych organizmach. Krótki odpoczynek przy stawie i wędrówka na Widok na Morskie tylko trochę zalegającego śniegu przy stawie i wspinaczka żlebem do Buli pod Rysami, gdzie już pojawiło się więcej „białego podłoża”. Oczywiście tłumy ludu pędziły tym szlakiem, więc stopnie jak Staw pod Staw pod dosyć długim podejściu zaczęły się łańcuchy, i dziewczyny wyraźnie zwolniły. Nie wiem czy to takie psychologiczne zagranie, bo naprawdę w niektórych miejscach było trudniej i bez łańcuchów i tam radziły sobie wyśmienicie, lecz gdy już kawałek żelastwa, które przecież ma pomagać pojawiło się na horyzoncie to tempo malało. Dziwne!!!Po pewnym czasie wszyscy jeszcze bardzo dyszący i zmęczeni zameldowaliśmy się na szczycie. Widoczność zerowa. Cały szczyt, przykryty szczelnie chmurami, skutecznie uniemożliwił zobaczenie jakiejkolwiek panoramy, czy to Polskich czy Słowackich Tatr. Zajęło nam to trochę ponad 5 godzin, więc nie jest tak tragicznie biorąc pod uwagę ciężkie na Rysy od strony Morskiego na Rysy. U góry znajduje się trochę ułatwień w postaci schodzić i okazało się, że na samym już początku szlaku prowadzącego do Chaty pod Rysami jest więcej śniegu niż na całym odcinku z Moka!!! Ślizgami, kontrolowanymi bądź nie, doszliśmy do 2499 Najwyższy szczyt drobna toaleta i leżenie bykiem, to rozkład jazdy na najbliższe kilka godzin. Całe szczęście, że jest tam butla gazowa, z której można swobodnie korzystać, aby zagotować sobie wrzątek. Wychodek znajduje się 100 metrów od schroniska, a po drodze można umyć się w śniegu, bo koryto z wodą zamarzło!! Nasze krótkie rękawki pewnie pozostaną w plecakach aż do naszego powrotu do domu. Obsługa bardzo miła, i klimat chaty Słowackie. Zejście z Rysów do Chaty pod II. Chata pod Rysami (2250 m. – Schronisko nad Popradzkim Stawem (1500 m. zejście. Początkowo trochę łańcuchów i jakieś stare sznurki w kłopotliwych miejscach. Dosyć mocno padało i widoczność prawie zerowa, co znacznie utrudniło orientacje w to cali przemoczeni dotarliśmy po 2,5 godzinach do schroniska nad Popradzkim Stawem. Do dyspozycji mieliśmy pokój 7 osobowy z łóżkami i pościelą. Brak wrzątku, niemiła obsługa i klimat bardzo komercyjny. Nie polecam. Czułem się jak w jakimś beznadziejnym hotelu z ładnym widokiem na Popradzki Staw i III. Schronisko nad Popradzkim Stawem (1500 m. – Schronisko Téryego (2015 m. się wcześnie, gdyż chcieliśmy wyjść około 8:00, lecz o 7:00 lało za oknem. Szlak jaki chcieliśmy pokonać to około 8 godzin. Mieliśmy zamiar przyjść tzw. Magistralą do Hrebenioka i tam dalej do Zbójnickiej Chaty, lecz w ulewie nie należało by to ani do przyjemności (nikt masochistą nie jest) ani nie byłoby to bezpieczne!!!Postanowiliśmy jeszcze przespać deszcz. Koło 9:00 przestało podać i po spakowaniu zmieniliśmy plany i zeszliśmy na dół do kolejki, którą mieliśmy zamiar dojechać do Starego Smokowca i tam uderzyć w jechać kolejką trzeba nabyć bilety, w kasach (w pociągu drogo około 80 koron za przejazd), ale pani parkingowa na parkingu koło stacji Popradzki Staw, też miała bilety i z małą „dopłata” (1 korona więcej za bilet) można u niej nabyć. Trzeba oczywiście kupić odpowiednią ilość biletów na osobę uzależnione od długości trasy. Na odwrocie każdego biletu jest tabelka, w której trzeba odnaleźć skrzyżowanie stacji początkowej i końcowej i odczytać cyferkę, która mówi o tym ile biletów za 10 koron należy nabyć. Nasza trasa to Popradzki Staw – Stary Smokowiec więc 2 „listki” na głowę i jedziemy. Kasowanie wygląda tak, że trzeba wsunąć bilet do kasownika (normalne), lecz po prawej stronie dziurki wierzchnią stroną do góry i wtedy mamy prawidłowo skasowany bilet, i wtedy i tylko wtedy mamy ważny bilet na przejazd w razie kontroli. Częstotliwość to około 2 pociągi na godzinę, niezależnie od dnia tygodnia, więc nie jest Starym Smokowcu szybkie zakupy w okolicznym markecie i idziemy do górnej stacji kolejki torowej czyli Hrebeniok. Można iść drogą jezdną pieszą. Druga opcja (szlak zielony) jest chyba trochę krótsza (500 metrów wg przewodnika), ale co ważne, gdy pada, a w naszym przypadku wystąpiła taka anomalia, to szlak prowadzi lasem, i jesteśmy chronieni drzewami. Po 50 minutach jesteśmy na Hrebenioku (1285 m. – Siodełku). Teraz idziemy już czerwonym szlakiem do Schroniska Zamkovskiego. Można wybrać opcję trochę dłuższą (szlak zielonym, później niebieski), prowadzącą przez wodospady, lecz my mamy już dosyć schronisku posilamy się kapuśniakiem i udajemy się dalej, tym razem zielonym szlakiem prowadzącym do Schroniska Téryego (Téryho chata ). Trasa prowadzi dnem Doliny Małej Zimnej Wody, bardzo malownicze widoki na Grań Łomnicy (orograficznie po lewej stronie). Po drodze można zajrzeć do historycznej Koleby Łomnickiej (20 minut od schroniska Zamkovskiego). Końcówka trasy to przekraczanie stromych strumieni. Normalnie nie ma trudności, lecz po takich dużych opadach wody przybrało i suchą stopą nie dało się pokonać tych nurtów. Zabawy było co niemiara, zwłaszcza dla dziewczyn, gdyż trzeba było się mocno nagimnastykować, aby zamoczyć tylko trochę buty, a nie trochę zakosów i jesteśmy w schronisku. Od razu do nas przychodzi pan schroniskowy – Miro. Mówi, że nie ma już normalnych miejsc i udostępnia nam pokój normalnie przeznaczony dla obsługi z dwoma łóżkami. Prawda, że miło z jego strony. Klimat bardzo pozytywny. Tu wreszcie można poczuć woń gór i prawdziwej górskiej chaty. Toaleta wewnątrz, woda zimna, ale z kranu, jedynie wrzątek trzeba kupować. Miro bardzo chętnie rozmawia z nami, doradza, żartuje. Polecam wszystkim gorąco!!!Tatry Słowackie. Schronisko Téryego (2015 m. IV. Schronisko Téryego (2015 m. – Zbójnicka Chata (1960 m. – Schronisko Téryego (2015 m. był taki, aby zrobić taką ładną pętlę. Wystartowaliśmy rano, zaraz po śniadaniu: jajko, dżem, miód, topiony ser, herbata i chleb. Można się najeść. Trasa miała zając około 6 godzin. Po 30 minutach marszu Aga coraz bardziej narzekała na swoją kostkę, która od jakiegoś czasu trochę ją bolała, lecz niestety ból się nasilał. Doszliśmy do miejsca rozgałęzienia szlaków: żółty to do Zbójnickiej Chaty, a zielony na Lodową Przełęcz. Postanowiliśmy, że jednak nie ma sensu z taką nogą gdziekolwiek się ruszać i zostaliśmy podziwiać widoki. Taki mały dzień restowy!!!Dzień V. Schronisko Téryego (2015 m. – Lodowa Przełęcz ( 2376 m. – Jaworzyna (1003 m. po śniadanku byliśmy już spakowani i wyruszyliśmy w naszą drogę powrotną do cywilizacji, do domu. Niestety piękna pogoda, bezchmurna i z ładnymi widokami, byłą za nami w stronę Starego Smokowca, a w kierunku Lodowej Przełęczy było mała, dochodząca do kilku metrów i do tego dosyć porywisty wiatr. Niezbyt ciekawie, lecz nie mieliśmy innego wyjścia. Bez mniejszych problemów doszliśmy do miejsca gdzie krzyżowały się 2 szlaki. My poszliśmy zielonym na Lodową Przełęcz. Szlak piął się w górę, lecz niebyt stromo. Weszliśmy na grań kotła lodowcowego i tam już naprawdę wiało, widoczność malała z każdym metrem i orientacja, gdzie jest szlak była dosyć Słowackie. Widok z schroniska Téryego (2015 m. gubiliśmy szlak, lecz po paru minutach ponownie dawał się odnaleźć, lecz gdy doszliśmy do żlebu, który jak mi się wydawało powinien doprowadzić nas na przełęcz, szlak całkowicie się urwał. Wiało bardzo mocno i chmury, które nie chciały odejść, bardzo mocno ograniczały widoczność do 3-4 metrów. Najpierw próbowałem znaleźć choćby fragment szlaku w żlebie, którego nachylenie było duże, a dodatkowo był wypełniony cały śniegiem. Były jakieś stare ślady po których poszedłem kilkadziesiąt metrów w pionie, lecz nie znalazłem żadnego znakowania, a nachylenie żlebu wydawało się dosyć duże, więc się wycofałem i zacząłem szukać w okolicznych skałkach. Niestety bez sukcesu. Dziewczyny zostały niżej, zziębnięte i powoli mające dosyć tej całej „letniej” wycieczki. Postanowiłem spróbować jeszcze raz uderzyć po starych śladach do góry żlebu, i jakby to nie przyniosło żadnego sukcesu to powrót do schroniska i do Starego Słowackie. Na Lodowej Przełęczy ( 2376 m. naprawdę bardzo wysoko i nadal nic. Już chciałem wrócić i zarządzić odwrót, lecz w tym właśnie momencie mocne podmuchy wiatru przewiały na chwileczkę chmurę, w której się znajdowałem i zdołałem zauważyć jakieś 20 metrów wyżej kamienie, na którym był zaznaczony szlak. Dosyć duży fart, bo za chwilę chmura wróciła i znowu nic nie było widać nawet tej małej wysepki kamieni wśród ogromu po dziewczyny i sądziłem ze po skałach może powinno być łatwiej a na pewno bezpieczniej, lecz myliłem się i po małych kłopotach wróciliśmy na płat śniegu i wyrąbując stopnie wspinaliśmy się do góry, aż na chyba wszyscy bardzo mocno otrząsnęliśmy się z tego całego zdarzenia i zaczęliśmy schodzić w pięknej dolinie Jaworowej, bez wiatru i chmur. Dolina jest naprawdę wspaniała z ogromną ilością ścian do wspinania. Idzie się bardzo przyjemnie, delikatnie schodząc po stopniach. Po pewnym czasie wchodzi się do lasu, w którym nic nie widać i w tym miejscu zaczyna się mozolne schodzenie, bez jakiejkolwiek przyjemności nudząc się po drodze. Niestety Słowacy nie umieścili na szlaku żadnego poza tym „30 minut od Jaworzyny” znaku ile jeszcze pozostało drogi, a bardzo byłoby to przydatne, gdyż my nie wiedzieliśmy czy mamy tak kiepskie tempo, czy nasz przewodnik kłamie i nie mieliśmy żadnego pojęcia ile nam jeszcze zostało drogi. Trasa zajęła nam około 7 godzin, co według przewodnika Nyki to o 1,5 godziny za wolno, lecz według innej mapy w sam raz. Bardzo zmęczeni weszliśmy do sklepu w Jaworzynie, aby kupić jakieś drobiazgi i złapaliśmy stopa do samego Słowackie. Dolina Słowackie są bardzo przyjemne, puste i przestrzenne. Niestety schroniska jak na kieszenie studenckie są dosyć drogie, a jedynie te wysoko (Chata pod Rysami, Chata Téryego) mają prawdziwy górski klimat. Jeżeli zastanawiacie się, gdzie jakie atrakcje ma do zaoferowania Słowacja na weekend to poczytajcie u Agnieszki na Wycieczka odbyła się w terminie 6-12 lipca 2005 roku.
Tatry to jedyne góry wysokie na lini łączącej Alpy z Kaukazem. Tatry to też miejsce, w którym czuję się najlepiej i najpełniej odpoczywam. Ekstatycznie ubóstwiam chodzić po górach i obok podróżowania po świecie – to moja druga (a może nawet pierwsza?) największa pasja. Żywię głęboką nadzieję, że zdrowie jeszcze długo pozwoli mi zdzierać na trekkingach bieżniki górskich butów. Jeśli czasem tu zaglądacie to wiecie, że urodziłam się w Zakopanem, a większość swojego życia spędziłam w Kościelisku. Tatry znam bardzo dobrze, ale nie żyję w przeświadczeniu, że skoro to moje podwórko to się znam najlepiej w całej galaktyce. Przez lata dreptania po górach jakąś wiedzę jednak posiadam i chętnie się nią z Wami podzielę! Pokażę Wam najpiękniejsze miejsca w Tatrach, które warto odwiedzić i podpowiem z jakich szlaków można podziwiać najbardziej upajające panoramy! W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam wskazać te szlaki tatrzańskie, które według mnie są najbardziej magiczne. Znajdziecie tu trasy łatwe – idealne na rozruch, a także bardziej wymagające. Powiem Wam także jak dbać o bezpieczeństwo w górach, pokażę trochę zdjęć ku inspiracji i podpowiem, co trzeba spakować do plecaka na górską wycieczkę. Tatry są dla mnie odrobinę zaczarowanym miejscem. Chodźcie poczytaj jak bardzo! Tatry – najpiękniejsze szlaki dla początkujących i zaawansowanych. Dolina Kościeliska i Staw Smreczyński Wycieczka do Doliny Kościeliskiej i nad Staw Smreczyński jest idealną propozycją na rozruch przed zdobywaniem tatrzańskich szczytów. Jest też opcją dla tych, którzy nie chcą skakać po skałach tylko zażyć delikatnego popasu. Dolina Kościeliska liczy 9 km i jest drugą co do wielkości doliną w polskich Tatrach. Jej wylot znajduje się w Kirach, w Kościelisku. Z Zakopanego można dostać się własnym transportem lub busami kursującymi średnio co 30 minut (w sezonie częściej). Od wylotu Doliny Kościeliskiej do schroniska na Hali Ornak wiedzie 6 km drogi, a całość wycieczki zajmuje ok 1,5 h. Po 4 km od wylotu dociera się do Hali Pisanej. Do tego momentu szlak biegnie całkiem łagodnie. Od Hali Pisanej do końca trasy kilka razy trzeba podejść delikatnie pod górkę, ale naprawdę delikatnie – tak, jakby Was George Clooney posmyrał po policzku! W schronisku na Hali Ornak polecam posilić się przepyszną szarlotką i popatrzeć na cudowną panoramę z dominującą w krajobrazie Bystrą – najwyższym szczytem Tatr Zachodnich (2248 Po krótkim odpoczynku odbija ze schroniska na kamienistą drogę do Stawu Smreczyńskiego. To jakieś 30 minut spaceru. Legenda głosi, że jezioro jest bezdenne, a sam Staw Smreczyński uznawany jest za jedno z piękniejszych miejsc w Tatrach. Stanisław Żeromski pisał, że Dolina Kościeliska jest majstersztykiem przyrody – zacznijcie więc swoją przygodę z górami właśnie od tego miejsca! Trasa Dolina Chochołowska – Grześ – Rakoń – Wołowiec To jest moja najukochańsza trasa w całych Tatrach! Jeśli nie zrobię jej chociaż raz w roku, to czuję się smutna. Dla osób w miarę aktywnych i lubiących duuuużo chodzić pod górę, a także dla ludzi z dobrym zdrowiem i kondycją – ten szlak to marzenie! Zacząć trzeba od Doliny Chochołowskiej, która niestety jest doliną dość monotonną i skąpą w malownicze widoki. Od wylotu doliny do schroniska trzeba pokonać 7,5 km oraz 250 m różnicy wzniesień. Można zaoszczędzić 3,5 km nudnego marszu asfaltową drogą i wsiąść w płatną kolejkę, która zawiezie Was do Polany Hucisk. Stąd rusza ubitą drogą do schroniska na Polanie Chochołowskiej. Po godzinie marszu dociera się do największej łąki w Tatrach, usianej zabytkowymi szałasami. To historyczny obraz kulturze pasterskiej, wciąż jeszcze żywej na Podhalu. W schronisku musicie zrobić jedną ważną rzecz – koniecznie zjedzcie szarlotkę z sosem jagodowym. Jest to najpyszniejszy deser w tej szerokości geograficznej! Zamówcie od razu dwie porcje, bo i tak je spalicie w dalszej części dnia. Ze schroniska ruszacie starą drogą górniczą za żółtymi szlakami. Dreptacie sobie ok 3 km pod górę, między rumowiskami i świerczynami. Po mniej więcej 1,5 godzinie docieracie na szczyt Grzesia (1653 m Tam dostajecie oczopląsu, gdyż panoramy bankowo wbijają Was w ziemię. Ale to nie koniec atrakcji! Idziecie dalej przez Łuczniańską Przełęcz i Długi Upłaz na kolejny szczyt – Rakoń (1879 m Stąd widoki są absolutnie fantastyczne! Widać słowackie Tatry, nasze Tatry Wysokie i dalszą część Tatr Zachodnich, a także wszystkie Stawy Rohackie. Jeszcze tylko 35 minut naprawdę ostrej wędrówki pod górę i voilá! – docieracie na szczyt Wołowca (2064 fot. Kinga Madro Trzeba będzie Was ściągać stąd siłą, bo ogrom piękna i przestrzeni nie pozwoli Wam ot tak zejść szybko ze szczytu. Chyba, że będzie zanosić się na burzę – wtedy macie spier….w podskokach na dół! Drogę powrotną możecie zrobić tym samym szlakiem, ale proponuję zejść Wyżnią Doliną Chochołowską, w której żyją świstaki i nierzadko słychać tu ich pogwizdywania. Trasa zejściowa – jak każda przy dającym się już we znaki zmęczeniu – jest szalenie nudna i ciągnie się w nieskończoność. Finisz następuje po 1,45 h – 2 h przy schronisku, z którego trzeba znowu pokonać 7 km do parkingu lub przystanku autobusowego. Zbyt dużo? Naaaah! Pokochacie to zmęczenie! fot. Kinga Madro Trasa Rusinowa Polana – Gęsia Szyja – Wielki Kopieniec – Nosal Tatry mają to do siebie, że mogą przeorać Was jak rolnik pole, albo zmęczyć tylko troszkę. Załóżmy, że padliście po powyższej górskiej wyrypie, ale mimo wszystko coś byście kurde zrobili. Zamiast leżeć i dogorywać możecie rozruszać łydkę i zrobić „delikatną” przebieżkę. W tym celu warto się wybrać na całodniową wycieczkę, której początkiem jest Rusinowa Polana. Dojeżdżacie do miejsca, które nazywa się Zazadnia i idziecie w miarę płaską drogą na polanę, z której będziecie mogli podziwiać najpiękniejszą panoramę Tatr. Celowo piszę, że droga jest w miarę płaska, bo niby nie jest trudna, ale raz wyprzedziła mnie krewka babeczka w przedziale wiekowym 70 – 100, która pędziła w pełnym stroju góralskim do znajdującego się nieopodal kościoła na Wiktorówkach. Po 1,5 h marszu Rusinowa Polana wita Was tak : Chwila odpoczynku, łyk herbaty i ruszacie dalej. Czeka Was bowiem godzina drogi do reglowego szczytu Gęsia Szyja (1489 m po licznych i stromych schodach. Stamtąd macie kilka opcji powrotu, ale proponuję Wam dwie wersje wycieczki. Możecie iść za zielonym szlakiem do schroniska Murowaniec, albo odbić na czerwony i pomaszerować przez Waksmundzką Polanę, aż do rozwidlenia szlaku przy Polanie Kopieniec. Tam szlak zmieniacie na zielony, błądzicie trochę po lesie poszukując Wielkiego Kopieńca (1328 m w końcu na niego wchodzicie, a następnie hyc wskakujecie na żółty szlak i po 45 minutach wychodzicie na Polanę Olczyską. Potem idziecie zmęczeni kolejne 30 minut i nagle bum – jesteście na szczycie Nosala (1206 m No niezgorsza to jest trasa! Tatry to góry, w których każdy znajdzie jakieś miejsce dla siebie. Nie trzeba pokonywać Bóg wie jakich wysokości żeby się doszczętnie zajechać. Czemu ta opcja reglowej trasy jest fajna? Bo macie tu dużo lasu, dużo ciszy, dużo nasłuchiwania pomrukiwań niedźwiedzi w krzakach, Bardzo lubią tę okolicę, ale przede wszystkim , bo nawet w sezonie zdarza się tu prawie ZERO człowieków. W skali 10/10 oceniam na 11. Trasa Kościelisko – Droga Pod Reglami – Przysłop Miętusi Ileż ja mam wspomnień z tego miejsca! Całe moje dzieciństwo kręciło się wokół tego szlaku! W zimie rodzice siłą ściągali mnie z Drogi pod Reglami, gdyż ze śpikiem wiszącym mi z nosa do pasa zajęta byłam pokonywaniem zawrotnych prędkości w zjeździe na jabłuszku. W lecie bawiłam się z całą smarkatą bandą w dom, w chowanego, w więzienie, w sarny wodne (nie pytajcie nawet co to), w robienie pułapki na pijanego sąsiada, a także oddawałam się konsumpcji borówek w lesie. Trasa na Przyszłop Miętusi czy inaczej Staników Żleb to krótki, bo zaledwie półtoragodzinny szlak, ale nie wiem czemu zawsze dający mi w kość. Ciekawostką jest to, że przez długie lata wprost nienawidziłam tej drogi. Dziś z przyjemnością robię sobie popołudniowe spacery. Trasa ma dwa wejścia – pierwszy w Dolinie Kościeliskiej, drugi – tuż nad moim domem:) Z Doliny Kościeliskiej trzeba odbić na Ścieżkę nad Reglami (przy pierwszym mostku kierujcie się na czarny szlak) i po godzinie dość forsownego spaceru dociera się na Przysłop Miętusi. Opcja druga to szlak czerwony, który możecie zacząć na dziko przez pola od przystanku autobusowego na Nędzówce, albo Drogą pod Reglami dojść do początku szlaku. Ta trasa również jest całkiem wymagająca i w moim przypadku niemal zawsze powoduje wychodzące prosto z trzewi jojcenie : Jezu, ile jeszcze pod tę zasraną górę?, chociaż od lat doskonale znam odpowiedź. Jak już przedrzecie się przez te chaszcze i lasy – zastaniecie widoki wcale niebrzydkie! Z Przysłopu Miętusiego możesz w 15 minut zejść do Doliny Małej Łąki, o której już spieszę Wan opowiedzieć! Trasa Dolina Małej Łąki – Przełęcz w Grzybowcu – Polana Strążyska – Droga nad Reglami – Hotel Górski na Kalatówkach Powyższa propozycja to kolejna trasa, która w zasadzie tylko w kilku miejscach może zaskoczyć Was tłumem ludzi. Chodzę nią bardzo często i muszę powiedzieć, że popularność tego szlaku nie jest specjalnie duża. Istnieje więc szansa, że będziecie mogli w zupełnej ciszy rozkoszować się górsko – leśnym krajobrazem. Dolina Małej Łąki to brama do szlaków na Giewont oraz na Czerwone Wierchy. Ja natomiast wezmę Was na wycieczkę „pomiędzy”. Jest to spacer po części reglowej Tatr. Całość trasy od wejścia do Doliny Małej Łąki, przez Przełęcz w Grzybowcu i dalej Drogą nad Reglami do Kalatówek liczy ok 4 – 5 godzin. Kilka razy będziesz szli ostro pod górę, a w niektórych miejscach tylko łagodnie trawersowali. Czeka Was natomiast całkiem sporo chodzenia. Nie zniechęcajcie się jednak, bo powiem Wam jedno – ciepły strudel z jabłkami popijany kawą na tarasie Hotelu Górskiego na Kalatówkach wart jest wszystkich Waszych odcisków! Śmiało zamówcie drugą porcję, bo Tatry po raz kolejny załatwiły Wam ujemny bilans kaloryczny. Trasa Morskie Oko – Szpiglasowy Wierch – Dolina Pięciu Stawów Polskich Kocham, kocham, kocham! To naprawdę długa i męcząca trasa, ale przynajmniej raz w życiu trzeba ją przejść. Osobiście jestem większą entuzjastką Tatr Zachodnich, niż Tatr Wysokich, ale ten szlak skradł me serce od pierwszego wejrzenia. Najfajniejsze jest to, że w tym właśnie miejscu zainaugurowałam podróżniczo – górskie życie mojego plecaka, z którym po dziś dzień przemierzam świat! #chlip. Wycieczkę zaczyna się na Palenicy Białczańskiej, która jest najbardziej zaludnionym miejscem w Tatrach. Stąd wszyscy pędzą nad Morskie Oko. Polecam Wam wstać naprawdę wcześnie rano. Pierwsze busy na Palenicę jeżdżą z Zakopanego od a jak macie własny transport to gorąco zachęcam do wyjścia z domu wraz z pierwszym pianiem koguta i wczesnoporanne ruszenie ku przygodzie. Szlak do Morskiego Oka jest niemożebnie nudny – nie bójmy się tego słowa. To długa i asfaltowa droga, która ciągnie się 9 km do schroniska. Oczywiście to, że jest długo oraz nieciekawie nie znaczy, że macir od razu wskakiwać do powozu i czekać, aż dostojnie zajedziecie konno do Włosienicy. Póki macie siłę, zdrowie oraz sprawne nogi to używacie ich zgodnie z przeznaczeniem i temat jakby nie podlega dalszej dyskusji. Szpiglasowa Przełęcz (2110 m i Szpiglasowy Wierch (2172 m to teren z wprost oszałamiającymi widokami! Nim ruszycie żółtym szlakiem ze schroniska nad Morskim Okiem, odpocznijcie i pokontemplujcie chwilę nad wodą. Morskie Oko to jedno z ładniejszych jezior górskich w Europie. Drugie śniadanie zjedzone tutaj będzie smakowało naprawdę wyjątkowo! Jak już zjecie kanapkę z jajkiem i kabanosy to czas ruszać. Przed Wami 4 godziny forsownego marszu, 8 km męczących trawersów i 750 m sumy wzniesień. Szlak został kiedyś nazwany pogardliwie Ceprostradą. Wyjście na Szpiglasową Przełęcz jest długie, ale stosunkowo łatwe. Dużym wyzwaniem jest natomiast zejście do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Jeśli nie czujecie się pewnie na skalnej ekspozycji, osypujących się piargach i łańcuchach – rozważcie powrót tą samą drogą, a Stawy zostawcie sobie na inny czas. Ten odcinek zejściowy jest nieprzyjemny i potrafi zblokować głowę. W niektórych momentach trzeba usiąść na dupsku, w niektórych mocno podciągnąć na wyrobionych już łańcuchach. Jeśli pojawi się chociaż cień wątpliwości – schodźcie do Morskiego Oka. Gwiazdorzenie możecie spokojnie zostawić snickersowi. Wasze żyćko, komfort oraz zdrowie są najważniejsze! Natomiast jeśli wieszanie się po łańcuchach nie jest Wam straszne to kontynuujcie wędrówkę w dół żółtym szlakiem, żeby po 2h zasiąść z gracją na ławce przed schroniskiem w Pięciu Stawach, które irytująco jest nazywane przez wszystkich Piątką. Zażyjcie sobie relaksu, albowiem droga do domu to kolejne 2,5 godziny schodzenia Doliną Roztoki i kawałkiem asfaltu do Palenicy. Będziecie się czuli jak zmięta stówka w portfelu, ale ten rodzaj zmęczenia to najlepsze, co może się Wam przydarzyć w górach! Trasa Hala Gąsienicowa – Czarny Staw Gąsienicowy – Kasprowy Wierch Kasprowy Wierch i Hala Gąsienicowa to tatrzańskie klasyki, do poznania których zachęcam Was w różnych porach roku. Hala Gąsienicowa jest moim zdaniem najpiękniejsza jesienią, kiedy wszystko nabiera rudawo -czerwonego odcienia, a także latem, kiedy rośnie różowa wierzbówka. Na Halę Gąsienicową prowadzą dwie trasy – przez Jaworzynkę i Boczań. Ta pierwsza wiedzie dość stromą ścieżką i żlebami wśród kosodrzewin. Droga przez Boczań wydaje się być łagodniejsza, ale też trzeba się porządnie namachać łydką! Obydwie trasy mają swój początek w Kuźnicach. Po dotarciu do schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej warto udać się na krótki spacer pod Czarny Staw Gąsienicowy. W tym miejscu odsłania się dla Was cała Orla Perć. Jeśli starczy Wam sił, a niechaj Wam starczy, to wyjdźcie na Kasprowy Wierch (1987 m Żółtym szlakiem zajmie Wam to jakieś 1,30 -2 h, a widoki po drodze są naprawdę epickie! W gratisie można spotkać kozicę na spacerze. Szłabym jak chłop po czereśnie do sadu! Trasa na Czerwone Wierchy – byle nie na Ciemniak z Doliny Kościeliskiej! Czerwone Wierchy najlepiej przejść w okresie jesiennym. Kolory są wtedy tak obłędne, że można po prostu oszaleć! Szlaków prowadzących na Czerwone Wierchy jest kilka. Ponieważ składają się one z czterech szczytów: Kopy Kondrackiej (2005 m Małołączniaka (2096 m Krzesanicy (2122 m oraz Ciemniaka (2096 m – opcję możecie sobie dowolnie wybrać. W mojej opinii najfajniej wychodzi się na Czerwone Wierchy z Doliny Małej Łąki i potem przez Kondracką Przełęcz na Kopę. Druga bardzo spoko trasa to wyjście z Doliny Kondratowej prosto (a właściwie stromo) na Kopę Kondracką, a potem dalsze wędrowanie szczytami. Najgorszą z możliwych tras jest dla mnie wyjście na Ciemniak z Doliny Kościeliskiej. W Tatrach są dwa szlaki, których pasjami nie dzierżę. Wpadam w bezdenną rozpacz jak mam nimi iść, a czasem niestety muszę. Pierwszy to Starorobociańska Dolina, a drugi – właśnie ten. Droga na Ciemniak z Doliny Kościeliskiej zdaje się nie mieć końca. To jedna z tych dróg, który każdy kolejny zakręt przynosi nowe wzniesienie i rozczarowanie, a potem kolejne i kolejne. I tak przez niemal cztery bite godziny! Ja wybieram tę trasę tylko do schodzenia i zaprawdę powiadam – w życiu nic nie dłuży mi się tak bardzo, jak czekanie jej końca. Ale koniecznie wyjdźcie na Czerwone Wierchy – to kolejna cudowność, jaką oferują Tatry! Trasa Hala Gąsienicowa – Przełęcz Krzyżne – Dolina Pięciu Stawów Polskich Przełęcz Krzyżne (2112 m to trasa nielicha! Mimo, że szlak jest pierońsko długi, momentami trudny i mozolny (w kulminacyjnym podejściu bardzo niestabilne piarżyska) – warto podjąć trud. Większość drogi prowadzi przez nużącą Dolinę Pańszczyca. Ostatni odcinek szlaku na Krzyżne, który wiedzie od Hali Gąsienicowej jest naprawdę stromy. W niektórych miejscach szłam na czworaka, coby się nie zabić. Widoki natomiast rekompensują wszystkie niedogodności – zobaczcie na zdjęcie, które jakiś randomowy turysta zrobił mi kalkulatorem! Szlak na Krzyżne raz autentycznie pozbawił mnie sił. Jak zeszłam umordowana słońcem i odciskami do Doliny Pięciu Stawów i uświadomiłam sobie, że czekają mnie jeszcze 2 godziny zejścia, a potem 20 km jazdy do domu w zatłoczonym busie, to prawie się popłakałam z żalu i zmęczenia. Ale ponieważ tworzę z górami związek o podłożu patologicznym, dostałam wieczorem schabowego z ziemniakami oraz mizerią i w mig zapomniałam o całej sprawie! W mojej skromnej opinii trasa na Krzyżne nie jest odpowiednia dla ludzi z lękiem wysokości. Kilka miejsc jest mocno eksponowanych, więc jeśli na widok otwartych przestrzeni trzęsą się Wam kolana – odpuśćcie i ruszajcie na lżejszy szlak. Nie wszyscy zdobywają Everest, nie wszyscy muszą wychodzić na Krzyżne. Safety first jak mawiają w klubach na Ibizie! Trasa Dolina Kościeliska – Hala na Stoły. Sięgaj tam, gdzie nikt nie sięga! Nie będzie przesadą jak powiem, że Hala na Stoły jest tak popularna wśród odwiedzających Tatry jak moja suknia z cekinami na pewnej szkolnej dyskotece. Nikt mnie wtedy nie poprosił o chodzenie i pamiętam, że było mi bardzo przykro! Dlatego nie pozwolę aby Hala na Stoły smutna podpierała ścianę! Jestem przekonana, że dostrzeżecie jej filuteryjne spojrzenie spod rosnących tam szarotek! A żeby było mało – szlak na Stoły znakował własną ręką nieletni Mieczysław Karłowicz (słynny kompozytor i dyrygent, miłośnik Tatr). Polana na Stołach jest idealna na wyciszenie, leżenie w trawie (byle nie bardzo wysokiej, bo lubią tam pełzać żmije), a także zobaczenie najlepiej zachowanych szałasów pasterskich w Tatrach. A wszystko to w zasięgu ok 40 minut forsownego spaceru z Doliny Kościeliskiej. Tatry praktycznie – co spakować do plecaka, jak dbać o bezpieczeństwo w górach i dlaczego nie warto być chojrakującym ignorantem? O górach mogę pisać i opowiadać godzinami. Lubię się w nich zmęczyć, przewietrzyć głowę i ukoić wszelkie niepokoje. Jestem w nich bardzo ostrożna i mimo mojej narwanej natury to naprawdę niezwykle rzadko podejmuję w górach szaleńcze akcje. Odczuwam wielki respekt do gór i naprawdę wierzę, że one jasno dają nam sygnał kiedy czują, że jesteśmy dla nich nieproszonym gościem. Zawsze apeluję o rozsądek i szacunek dla świata natury. Góry nie lubią egoistów i chojraków. Czasem utrą nosa, a czasem pozbawią życia. Jak dbać o bezpieczeństwo w górach i co spakować do plecaka na wycieczkę w góry? Poniżej przedstawiam 10 najważniejszych zasad, które warto pamiętać, a przede wszystkim – stosować. Przed wyjściem na szlak zawsze sprawdzajcie pogodę. W moim wpisie o tym jak nie być dzbanem w górach mówiłam, że kiepska pogoda rzadko przechodzi bokiem. Jeśli na horyzoncie pojawiają się chmury i czuć burzę w powietrzu, to raczej nie zakładajcir, że to nic wielkiego tylko potraktuj poważnie. Jeśli pogoda skiepści się w trakcie wycieczki – o co w górach nietrudno – nie napierajcie jak taran na szczyt tylko wycofujcie się czym prędzej na dół. Góry nie znikną, a Wy ze świata – a i owszem możecie; Zawsze wychodźcie na wycieczki wcześnie rano. Najwięcej załamań pogody jest właśnie popołudniami i zaczynanie długiej trasy po godzinie jest tak głupie, że aż nie chce mi się tego komentować. Jeśli chcecie się cieszyć widokami bez tłumu ludzi, nie lubicie uciekać nocą przed budzącymi się do życia zwierzętami, albo nie macie ochoty umykać przed burzą po śliskich skałach – wyjdźcie na szlak skoro świt! Spanko zrobicie sobie po wycieczce. Przed wyruszeniem w Tatry zadbajcie o kondycję i sprawdźcie swój stan zdrowia. Pewne schorzenia niestety nie pozwalają na kicanie po górskich szczytach. Pomyślcie wtedy, że podziwianie gór z dołu też jest spoko i nie próbujcie udowadniać swojemu organizmowi, że jednak się myli. Kroniki ratownictwa górskiego pełne są przypadków zasłabnięć, omdleń i śmiertelnych zawałów serca. Jeśli z aktywnością fizyczną u Was średnio, to nie ruszajcie zza biurka od razu na Orlą Perć. Zacznijcie powoli i spokojnie. Nawet jak jesteście wysportowani to dajcie organizmowi czas na oswojenie się z wysokością. Piszę to, bo sama kiedyś myślałam, że skoro dużo chodzę po górach i jestem na Ty z wysokością, to treking pod jezioro Riffelsee w Szwajcarii bez aklimatyzacji to pestka. No i wtem podczas wędrówki serce zaczęło mi się przewracać w klacie jak szalone, a każdy krok sprawiał ogromną trudność. Ekspresowo się nauczyłam, że aklimatyzacja i brak pośpiechu to słowa klucz w górach. Pamiętajcie! Choroba wysokościowa może dopaść człowieka już przy 2000 m i nie jest to tylko naukowy termin z książek o Himalajach. Ruszając w góry ZAWSZE poinformujcie bliskich o planowanej trasie, nawet o tej najbardziej trywialnej. Jak w czasie drogi zmieni się Wam plan i zapragniecie skręcić na inny szlak, to zadzwońcie i poinformuj o tym kogoś! Jeśli coś się Wam stanie, a bliscy nie będą wiedzieli, gdzie jesteście, to pomoc może do Was po prostu nie dotrzeć. Numer alarmowy do TOPR/GOPR W Polsce to 985 lub 601 100 300. Zapiszcie go w komórce i dzwońcie tylko wtedy, kiedy naprawdę poczujecie, że coś jest nie tak. Ratownicy górscy może i są na każde wezwanie, ale niekoniecznie na każde durne. Nie dzwońcie jeśli bolą Was nogi ze zmęczenia i chcielibyście zjechać autem ze schroniska do parkingu. Albo, że jest ciemno, a Wy nie masz latarki i nie wiecie co począć. Nie blokujcie ich pracy pierdami, bo może w tym samym czasie ktoś tej pomocy będzie naprawdę potrzebował. fot. Kinga Madro Przed wyruszeniem w góry spakujcie plecak tak, żebyście mieli ze sobą wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Od lat powtarzam, że góry to nie wybieg mody. Zestrojenie się od stóp do głów w najdroższe ciuchy oraz spakowanie najbardziej specjalistycznego sprzętu nie doda Wam ani zajebistości, ani tym bardziej nieśmiertelności. Idąc na całodniową wyrypę nie myślcie, że torebka kopertowa i sandałki na koturnie załatwią sprawę (podpatrzone na trasie do Doliny Pięciu Stawów). Spakujcie zapas wody, jedzenia, termos z herbatą, mapę, naładowany telefon oraz na wszelki wypadek powerbank. Coś do odkażania rąk, krem na słońce/wiatr/mróz, ciepłe ciuchy, kurtkę przeciwdeszczową, rękawiczki (przydadzą się na łańcuchy), czapkę, coś do ochrony na głowę jak świeci słońce, okulary przeciwsłoneczne, chusteczki higieniczne, jakiś podupnik do siedzenia na zimnych skałach, latarkę oraz apteczkę. Co powinno się znaleźć w apteczce górskiej? Nożyczki, jednorazowe rękawiczki, coś do dezynfekcji ran, plastry, bandaże, coś przeciwbólowego, leki brane na codzień oraz folia NRC. Dobrze jest też mieć małą kartkę z informacją czy na coś chorujemy, na jakie leki jesteśmy ewentualnie uczuleni oraz jaką mamy grupę krwi. Zabierzcie ze sobą swoje śmieci! Śmieci jak sama nazwa wskazuje są odpadami, które produkuje głównie człowiek, więc obowiązkiem każdego z nas jest zabranie tego co wynosimy na szczyt z powrotem na dół. Niby jest to oczywista oczywistość, niemniej patrząc na liczbę walających się śmieci w krzakach nie byłabym tego taka pewna, toteż uprzejmie przypominam. Zarówno w górach jak i w podróżowaniu powinniśmy zostawiać po sobie tylko dyskretną obecność, a nie wjeżdżać z buciorami na pełnej pi%$^ w czyjś świat. Pamiętajcie, że chociażbyście byli najważniejszymi ludźmi na planecie – przyrody to kompletnie nie interesuje. Dla niej jesteśmy tylko gośćmi. Góry to dom dzikich zwierząt. Wam nikt nie ładuje się z piwem na kanapę i drapiąc się po jajkach nie krzyczy – podaj mnie z lodówki jakieś przekąski. Nie włazi Wam do sypialni, nie wyciąga z łóżka żeby zrobić sobie wspólne zdjęcie. Nie głaska po głowie i nie karmi paluszkami lub chipsami. My ludzie odwalamy takie akcje nagminnie, gdziekolwiek byśmy się nie pojawili. Dokarmiamy dzikie zwierzęta, bo są przecież takie pocieszne! Potrafimy wleźć w gniazdo orła i zaburzyć równowagę w przyrodzie tylko po to, żeby ustrzelić unikatową fotkę. Chcemy koniecznie pogłaskać niedźwiedzia za uchem, albo chociaż dać mu kiełbasy z kanapki! Przed wyjściem w góry zalecam odgąpczenie mózgu i zachowywanie się jak człowiek dorosły i rozumny:) Bo jedyną rzeczą jaką możemy zrobić to dać zwierzętom żyć ich naturalnym rytmem i go nie zakłócać. To naprawdę nie jest trudne. W góry powinno chodzić się w towarzystwie. Mnie dość często zdarza się chodzić samej w góry, ale zawsze informuję bliskich jaki jest mój cel wycieczki, ustalam z nimi godzinę, na którą planuję wrócić i jeśli mam możliwość – daję znać w trakcie, że wszystko ok. Jeśli wybieramy się z kimś to pamiętajmy, że najważniejsza zasadą jest to, że skoro razem wyszliśmy to i razem wracamy. Nie zostawiamy kogoś w tyle jeśli nie jest dostatecznie sprawny, szybki lub nie czuje się najlepiej. Pamiętam jak kiedyś z moją przyjaciółką i kolegą poszliśmy na Starorobociański Wierch. Moja przyjaciółka nagle źle się poczuła i nawet przez chwilę rozważałam telefon do TOPRu, bo była bardzo słaba. Co zrobił nasz kolega? Powiedział tylko – no to bajo!, po czym radośnie się oddalił, zostawiając po sobie tuman kurzu. Tak nie robimy – nie jesteśmy egoistycznymi siurkami. Jeśli widzicie, że ktoś potrzebuje wsparcia na szlaku, nie radzi sobie na łańcuchach, albo ma jakieś lęki związane z wysokością, wyjściem, zejściem – zapytajcie czy potrzebuje pomocy. Nie udawajcie, że właśnie kłaczek wpadł Wam do ucha i nie słyszycie jak ktoś pyta, czy możecie pomóc. Polskie Tatry zajmują 175 km kw i posiadają 245 km oznakowanych szlaków. Urlopu i chyba życia Wam nie starczy żeby przejść je wszystkie. W związku z tym apeluję o nie włażenie na tereny zamknięte dla turystów i odkrywanie nieznanego. Poznajcie najpierw to co znane, a potem się zajmijcie szukaniem przygód. Tatrzański Park Narodowy zamyka dla ruchu turystycznego pewne obszary nie z nudów i braku ciekawszych zajęć, a z potrzeby chronienia unikatowej fauny i flory. Uszanujcie ich pracę i nie wściubiajcie nosa za tabliczkę ZAKAZ WSTĘPU. fot. Kinga Madro Idąc w Tatry spakujcie do głowy odpowiedzialność i zdrowy rozsądek. Jeden z ratowników górskich powiedział kiedyś, że sto lat istnienia TOPR-u, to sto lat tradycji i sto lat głupich wypadków. Ludzie giną w górach lub tracą zdrowie przez własną lekkomyślność i brawurę. Na niektóre rzeczy nie mamy wpływu, ale mamy wpływ na samego siebie. Na to jakie kroki podejmujemy i jakie ryzyko chcemy ponosić. Nie róbmy nigdy nic na siłę, ani nie udowadniajmy światu, że możemy wszystko. Moja 89 – letnia babcia zawsze powtarza, że na siłę to się można co najwyżej zesrać, a i to czasem nie wychodzi najlepiej. Bądźcie zatem jak Babcia Hania i kochajcie te nasze Tatry z głową! Spodobał się Wam mój wpis? Będzie mi miło jeśli go skomentujecie, albo udostępnicie dalej w świat! A jeśli macie ochotę: a) pośmiać się, podyskutować i zainspirować się do podróży – zapraszam jakże pięknie na mój fanpage na FACEBOOKU b) pooglądać zdjęcia z drogi i sprawdzić, jak wyglądają niepoważne instastories- znajdziecie mnie na INSTAGRAMIE
Schronisko PTTK Morskie Oko w Tatrach schronisko Nasze schronisko składa się z dwóch części - Nowego i Starego Schroniska. Nowe Schronisko to nowoczesny obiekt turystyczny dysponujący 36 miejscami noclegowymi. Do dyspozycji gości są: - 3 pokoje 3-osobowe z umywalkami. Pokoje znajdują się na I piętrze budynku posiadają piękne widoki z okie... Szkolne Schronisko Młodzieżowe schronisko liczba opinii: 5 liczba miejsc: 35 Rewelacja, cieplutko, wygodnie, pomocna i życzliwa Obsługa. Wszędzie blisko, będę ponownie ze znajomymi w czerwcu 2022 i będę wracać. Dzięki !!! - wanda Pokoje w stylu góralskim, 1- 4-osobowe, wyposażone w tapczany, pokój 6 osobowy w łóżka piętrowe. Większość pokoi z balkonami, część pokoi z przepieknym widokiem na Giewont. Budynek ogrodzony, parking dla samochodów osobowych. Do dyspozycji gości: ogólnodostępna kuchnia samoobsługowa,... Hotel Górski Kalatówki hotel 44 komfortowe pokoje z łazienkami lub umywalkami, z przepięknym widokiem na góry. W pokojach: drewniane meble, pościel, ręczniki. Kalatówki to niemal 80 lat tradycji hotelarskich na najwyższym poziomie w przepięknym otoczeniu gór, w miejscu, które jest kolebką sportów narciarskich w&nbs... Schronisko PTTK Murowaniec schronisko Do dyspozycji gości ogólnodostępne łazienki. Oferujemy możliwość wyżywienia. Serdecznie zapraszamy do skorzystania z naszej oferty - zadowolenie gwarantowane. Schronisko Głodówka schronisko Pole namiotowe z pełnym zapleczem: WC, natryski. W naszej ofercie część pokoi z łazienkami. Na terenie obiektu także miejsce na ognisko. Do dyspozycji gości: sala kominkowa, sala dydaktyczna. Do dyspozycji gości stołówka. Schronisko Roztoka schronisko Do dyspozycji gości: ogólnodostępne łazienki, świetlica. Do dyspozycji gości jadłodajnia. Schronisko położone na Polanie Stara Roztoka. Schronisko PTTK Pięć Stawów schronisko Obiekt czynny cały rok. Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów, najwyżej położone w polskiej części Tatr oraz jedyne do którego nie można dojechać samochodem. Schronisko Młodzieżowe Murań schronisko Oferujemy ładne i zadbane pokoje. Niektóre z balkonami, łazienkami i telewizorami. W przypadku pokoi bez prywatnych łazienek na 3 pokoje przypada 1 łazienka. W każdym pokoju szafki, szafy, wykładziny. Na każdym piętrze znajduje się łazienka i toaleta. Dodatkowo dostępna duża łaz... Schronisko Ornak schronisko Do dyspozycji gości: ogólnodostępne łazienki, świetlica. Do dyspozycji gości: bar, jadłodajnia. Schronisko Młodzieżowe PTSM Szarotka schronisko Pokoje: z łazienkami. Do dyspozycji gości: bezprzewodowy internet (Wi-Fi), ogólnodostępna kuchnia samoobsługowa, świetlica z TV. Na terenie obiektu: parking. Zapraszamy: wycieczki szkolne, małe i duże grupy wycieczkowe, gości indywidualnych. ZAPRASZAMY PRZEZ CAŁY ROK!!! Dom Turysty Basia schronisko Niektóre pokoje: z łazienkami. Do dyspozycji gości: ogólnodostępne łazienki, świetlica z TV, sala kominkowa, sala klubowa. Na terenie obiektu także możliwość grillowania. Na terenie obiektu parking. Dla aktywnych tenis stołowy - ping-pong. Oferujemy możliwość pełnego wyżywienia: śniadania, obiady... Pokoje Gościnne Żak schronisko liczba opinii: 1 liczba miejsc: 25 Świetny ośrodek. Blisko do Krupówek, stoku narciarskiego( byliśmy na Nosalu), sklep zaraz obok. Właściciele ośrodka są naprawdę mili i idzie się z nimi świetnie... - Hubert Niektóre pokoje: z łazienkami. Na apartament składa się: salon, sypialnia, łazienka, kuchnia. Do dyspozycji gości: świetlica, sala z TV, bezprzewodowy internet (Wi-Fi), ogólnodostępna kuchnia samoobsługowa. Na terenie obiektu parking. Centrum miasta 1 km. Schronisko posiada atrakcyjnie poło... Tanie schroniska w Tatrach za nocleg od 18 PLN za nocleg od 20 PLN za nocleg od 20 PLN Mogą Cię zainteresować ...
Szyndzielnia Klimczok – trasaSzyndzielnia schronisko PTTKSzyndzielniaKlimczokOgród Z Kamieniami Klimczok To był wyjątkowy październikowy dzień. Syn miał w szkole uroczystość pasowania na ucznia, po której nie miał zajęć. Jednogłośnie stwierdziliśmy, że przydałoby się ten wolny czas jakoś fajnie wykorzystać. Zdecydowaliśmy się skorzystać z uroków naszego wspaniałego miasta Bielska-Białej i wybrać się na przejażdżkę koleją linową na Szyndzielnię, a następnie udać się pieszo na najwyżej położony punkt w naszym mieście – Klimczok. Uwierzcie mi jesienne widoki rozciągające się z kabiny gondoli dosłownie hipnotyzowały… Dzięki doskonałej widoczności z wagonika mogliśmy podziwiać panoramę na całe nasze miasto . Ponadto po raz pierwszy mieliśmy okazję podziwiać Tatry z okolic budynku schroniska na Szyndzielni, jak i z samego szczytu Klimczoka . Trasę z Szyndzielni na Klimczok zacznę opisywać od budynku schroniska PTTK na Szyndzielni, ponieważ mam już na blogu wpis na temat cennika, godzin otwarcia kolei linowej na Szyndzielnię, jak i trasę z górnej stacji kolejki do samego schroniska . Jeśli szukasz szczegółów zapraszam Cię tutaj: Szyndzielnia, kolejka na Szyndzielnię – atrakcje Bielsko Biała Trasa: Schronisko PTTK na Szyndzielni (szlak żółty) – Szyndzielnia – Klimczok Data: 20 października 2021 Dystans: około 5 km (w dwie strony) Czas trwania: około 1:15 h (sam przemarsz z siedmioletnim dzieckiem) Minimalne wzniesienie: 1001 m Maksymalne wzniesienie: 1117 m Szyndzielnia Klimczok – trasa Szyndzielnia schronisko PTTK Schronisko na Szyndzielni położone jest 1001 m Znajduje się tu węzeł szlaków. My obieramy szlak żółty, który według drogowskazu miał nas doprowadzić na Klimczok w 45 minut. Szlak żółty prowadzi zaraz obok budynku schroniska, a następnie wchodzi na dość szeroką leśną oraz kamienistą / skalną drogę. Ogólnie trasa ta nie należy do wymagających i długich. Oczywiście jak to w górach trzeba być przygotowanym na pojedyncze podejścia. W okolicach schroniska znajdziecie białą skrzyneczkę z napisem Czyste Beskidy , w której umieszczone są rękawiczki oraz woreczki foliowe, które mają na celu zachęcenie przypadkowych turystów do sprzątania szlaków górskich. Więcej o informacji znajdziecie na oficjalnej stronie akcji: Czyste Beskidy Poniżej prezentuję widok na Tatry z okolic budynku schroniska na Szyndzielni. Oddalamy się nieco od budynku schroniska na Szyndzielni i mamy do pokonania dość strome podejście. Pod butami mamy nadal kamienisto / skalne podłoże. Szyndzielnia Po około 10 minutach dochodzimy do właściwego szczytu Szyndzielnia – 1026 m Z Szyndzielni kierujemy się szeroką, wygodną drogą. Mimo, że podczas wędrówki rozpieszczały nas promienie jesiennego słońca, to wiatr był coraz to mocniejszy. Po przejściu 1 km po lewej stronie szlaku żółtego mijamy górską ścieżkę rowerową GACIOK . Rozciąga się stąd wspaniały widok na Beskidy. Dalej kierujemy się prosto szeroką drogą. Według aplikacji mapy turystyczne od szczytu Klimczok dzieliło nas jeszcze około 1 wiszącego na drzewie drogowskazu dowiadujemy się, że dojście na szczyt Klimczoka żółtym szlakiem powinno zająć nam 15 na typową leśną ścieżkę, która zaczyna piąć się w górę. I tak będzie aż do szczytu przez około 600 metrów. Klimczok Od schroniska na Szyndzielni przeszliśmy około 2,5 km i jesteśmy na miejscu. Tak jak już wspominałam Klimczok jest najwyższym punktem miasta Bielska-Białej położonym 1117 m Miejsce to cieszy się popularnością wśród turystów przez cały rok. W weekendy przybywają tu tłumy turystów. Na Klimczoku zimą działa wyciąg talerzykowy wywożący narciarzy z Przełęczy Kowiorek ( jego długość to 430 m). Na szczycie jest maszt z antenami przekaźników telekomunikacyjnych. Co widać z Klimczoka? rozciąga się stąd wspaniała panorama na Beskid Śląski , Beskid Żywiecki z Królową Beskidów – Babią Górą na czele oraz przy sprzyjających warunkach na Tatry Wysokie. Doskonale widać leżący poniżej szczytu budynek schroniska turystycznego Klimczok. Ogród Z Kamieniami Klimczok Bardzo ciekawym miejscem znajdującym się około 100 metrów poniżej szczytu Klimczok jest Ogród z Kamieni , które są przyniesione z najróżniejszych zakątków Świata (głównie zobaczysz tu kamienie ze szczytów górskich). Tuż obok ogrodu jest pozostałość drewnianej wiaty, która została zniszczona jakiś czas temu. Są na niej przypięte różne mapy, kartki pocztowe, naklejki, a także plakaty związane z tematyką górską. Można tu w spokoju odpocząć na ławeczce. Znajdziecie tu również pieczątkę ze szczytu Klimczok. Dalej można kontynuować wędrówkę do Schroniska na Klimczoku. Należy kierować się niebieskim szlakiem w dół stoku. Zejście z Klimczoka do schroniska powinno zająć Wam nie więcej niż 10 minut. My nie zdecydowaliśmy się tym razem podchodzić do schroniska. Mimo silnego wiatru odpoczywaliśmy na kocu rozkoszując się górskimi widokami. Zamieszczę jednak kilka zdjęć z naszej poprzedniej wizyty w tych rejonach. Wędrowaliśmy wtedy szlakiem niebieskim ze Szczyrku . Relację z tej wycieczki znajdziesz tutaj: Klimczok ze można wyczytać z drogowskazu na Szyndzielnię z Klimczoka czeka nas 30 minutowa wędrówka szlakiem żółtym. Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic Zdobywamy szczyty dla Hospicjum 2021
Powstanie schronisk w Tatrach związane było z rozwojem turystyki w tym rejonie. Pierwsze wędrówki i wejścia na szczyty odbywano po słowackiej stronie (wiek XVII - XVIII). Początki zainteresowania Tatrami w Polsce datuje się na koniec wieku XIX (w 1873 roku powstało Towrzystwo Tatrzańskie). To za jego sprawą rozpoczęto budowę szlaków i schronisk górskich na najpopularniejszych trasach. Schronisko nad Morskim Okiem powstało w 1874 roku, w Dolinie Roztoki i Pięciu Stawów w 1876. Wcześniej turyści nocowali praktycznie gdzie się dało (niezagospodarowane schrony), nad Morskim Okiem niezagospodarowana szopa istniała od 1836 roku. Podobnie sprawa miała się na Słowacji (ówcześnie Węgier), Rainerowa Chata 1863 rok, Nad Popradzkim Stawem 1879, Teryego 1899. Dzisiejsze funkcjonowanie schronisk różni się znacząco od tamtych czasów, głównie za sprawą ilości turystów jakie odwiedzają Tatry, ale po części też za sprawą samych właścicieli schronisk. Obecnie ciężko sobie wyobrazić nocleg w schronisku bez wcześniejszej rezerwacji, nawet udzielenie noclegu awaryjnego (np. z powodu ciemności) coraz częściej jest omijane jakimiś przepisami. Czasem tanie turystyczne noclegi są już działalnością poboczną a schronisko pełni głównie funkcje hotelowe. Z drugiej strony ciężko wyobrazić sobie, że schroniska funkcjonują tak samo jak wtedy kiedy po Tatrach chodziło kilka tysięcy osób a dziś kilkaset tysięcy. Nawet te położone z dala od uczęszczanych szlaków działają na zasadach komercyjnych i najczęściej odbywa się to kosztem komfortu, albo wysokich cen za wszystko poza noclegiem. W Tatrach Polskich Po polskiej stronie funkcjonuje siedem schronisk górskich i hotel górski na Kalatówkach. Rozciągają się od zachodniej granicy (Dolina Chochołowska) po wschodnią (Dolina Roztoki). Takie usytułowanie pozwala przejść całe Tatry wędrując od jednego do drugiego schroniska lub zwiedzić okoliczne szczyty wracając na noc do schroniska. Morskie Oko Telefon: +48 602 260 757 Mail: brak O schronisku: więcej Ornak Telefon: +48 695 530 813 Mail: wyślij O schronisku: więcej Murowaniec Telefon: +48 18 20 12 633 Mail: wyślij O schronisku: więcej Chochołowska Telefon: +48 18 20 70 510 Mail: wyślij O schronisku: więcej Pięć Stawów Telefon: +48 781 055 555 Mail: wyślij O schronisku: więcej Kondratowa Telefon: +48 18 20 19 114 Mail: wyślij O schronisku: więcej W Tatrach Słowackich Po słowackiej stronie możemy doliczyć się od 10 do 15 schronisk w zależności od metody jaką przyjmiemy. Większość położona jest w rejonie Tatr Wysokich, jedno w Tatrach Bielskich (pod Szarotką) i dwa w Tatrach Zachodnich (Chata Czerwieniec i Ziarska Chata). Pod Rysami Telefon: +421 903 181 051 Mail: brak O schronisku: więcej Teryego Telefon: +421 911 646 670 Mail: wyślij O schronisku: więcej Zielony Staw Telefon: +421 901 767 420 Mail: wyślij O schronisku: więcej Zamkowskiego Telefon: +421 905 554 471 Mail: wyślij O schronisku: więcej Zbójnickie Telefon: +421 903 638 000 Mail: wyślij O schronisku: więcej Popradzki Staw Telefon: +421 908 761 403 Mail: wyślij O schronisku: więcej
od schroniska do schroniska tatry